Teenage Rwandan Refugee znajdzie motocykl amerykański Dream Fixing Bikes
Kultura

Teenage Rwandan Refugee znajdzie motocykl amerykański Dream Fixing Bikes

Wideo: Największa porażka misji ONZ - Rwanda (Wrzesień 2020).

Anonim
wizerunek

Pat Heine

Sklep rowerowy Goodale w Nashua w stanie New Hampshire jest cichszy zimą. Nie ma letniego zgiełku rowerzystów szukających napraw, aby mogli cieszyć się jazdą w ciepłe dni. Zamiast tego słychać tylko dźwięk dzwonka telefonu i obracających się kluczy.

Z tyłu tego miejsca o powierzchni 42 000 stóp kwadratowych znajdziesz pracowników składających 3000 motocykli, które zostaną zbudowane do wiosny. Wśród nich jest 16-letni Faustin Dushimimana, który na swoim schludnym stanowisku buduje błyszczący szary burzowy i czerwony rakietowy Specialized Rockhopper Comp. Rower jest podobny do tego, który po raz pierwszy zobaczył, kiedy przyjechał do USA trzy lata temu z rodziną.

Wcześniej Dushimimana prawie nigdy nie widział roweru, a tym bardziej pracował nad jednym. Na początku pochłonęły go zawiłości i był zachwycony tym, jak każdy mały element pracował razem, aby jeździć. Mechanika była dla niego absolutną tajemnicą.

Chociaż nie wiedział o tym w tamtym czasie, była to zagadka, którą wkrótce będzie chciał rozwiązać - i po raz pierwszy spróbuje osiągnąć własną wersję American Dream.

Dorastanie w obozie

Po powrocie do obozu dla uchodźców w Rwandzie, w którym urodził się Duszimimana - i żył przez pierwsze 13 lat swojego życia - nie znał określenia „amerykański sen”. Po prostu znał to jako sposób na lepsze życie, którego szukała jego rodzina.

Duszimimani byli w obozie od 1993 roku, kiedy uciekli z rozdartego wojną Zairu, znanego obecnie jako Demokratyczna Republika Konga. Jako członkowie plemienia zostali złapani w środku konfliktu między Hutusem a Tutsi, ludobójstwem, które spowodowało śmierć setek tysięcy ludzi.

„Mój tata powiedział mi, że ścięli drzewa w lesie i zrobili małe namioty na niektóre mieszkania, a obóz powiększał się przez lata”, mówi Dushimimana. „Tam się urodziłem”.

Życie w obozie nie było łatwe. Pomimo pomocy wielu organizacji pomocowych zasoby takie jak żywność i woda nie zawsze były łatwo dostępne przy tak dużej populacji. Rodziny często musiały zapuszczać się w góry po wodę dla swoich bliskich i często kładły się głodne.

Jedyną rzeczą wspólną w obozie była nadzieja na lepsze życie, które, jak wierzyli, miało zostać zdobyte na innym kontynencie. Było pragnienie, ale opcje wyjścia były niewielkie. Nie mogli się po prostu spakować i wyjść. Zamiast tego polegali na szczęściu.

Ich pierwsza przerwa nastąpiła cztery lata temu, kiedy do obozu przybyła organizacja oferująca lepsze życie w Stanach Zjednoczonych. Nastąpił długi, żmudny proces aplikacyjny - w tym wywiady, sprawdzenie przeszłości i wiele formularzy. Akceptacja nie była gwarantowana.

Było wiele rodzin godnych aprobaty, ale wyglądało na to, że szczęście miało największe znaczenie. I tym razem Duszimimani zostali pobłogosławieni właśnie tym. Ich wniosek został zatwierdzony i dano im szansę na nowe życie. Kierowali się do Nashua.

„Mieliśmy szczęście”, mówi Dushimimana. „Wybierają ludzi, a my mieliśmy wtedy szczęście. Kiedy przyjechaliśmy do Ameryki, byliśmy podekscytowani lepszym życiem, o którym wiedzieliśmy, że tu jest ”.

Dushimimana pracuje nad Specialized Rocjhopper Comp w Goodale's Bike Shop w Nashua, New Hampshire. Dushimimana zamienił swoją pełnoetatową letnią pracę w niepełny etat po szkole.

Pat Heine

Przybywać do Ameryki

Duszimimany przybyły bardzo niewiele, ale pomoc szybko je znalazła. Mieszkańcy wyposażają je w niezbędne rzeczy, w tym wszystko, od garnków i patelni po ubrania i przybory toaletowe.

Oferowali także rowery dla dzieci marki Walmart, o czym Dushimimana nigdy nie zapomni.

Natychmiast nauczył się jeździć. Przez pierwszy tydzień Duszimimana jechał tyle, ile mógł, dopóki tanie opony się nie zużyły i nie wylały.

Nie wiedział co robić. Rowery były tylko tygodniowym luksusem w jego życiu: nie wiedział, że całe sklepy z rowerami istnieją i naprawa rowerów. Jedyne, co miał, to niezbędne sprzęty domowe - śrubokręt i młotek. Jeśli chciałby ponownie sprawić, by jego rower był godny drogi, musieliby to zrobić.

[Znajdź 52 tygodnie wskazówek i motywacji, z miejscem na wypełnienie swojego przebiegu i ulubionych tras, z Bicycling Training Journal.]

Zaczął majstrować przy rowerze, znajdując dętkę opony i zdając sobie sprawę, że potrzebuje powietrza. Zajęło to trochę czasu i trochę pompowania, ale naprawił to.

To poczucie sukcesu doprowadziło do głodnej ciekawości tego, co będzie dalej - co jeszcze mógłby zrobić, aby utrzymać swój rower?

„Ilekroć pojawiał się problem, zawsze starałem się go rozgryźć”, mówi Dushimimana. „Za każdym razem, gdy pojawiała się opona, wchodziłem na YouTube i próbowałem ją naprawić, a ja stawałem się coraz lepszy i zaczynałem trochę naprawiać rowery moich przyjaciół. Naprawiłbym każdy problem tubą z super klejem. ”

Brak narzędzi specyficznych dla motocykli spowodował, że naprawy nie zawsze były udane. Po prostu pracował z tym, co miał.

Narzędzia do sukcesu

Pewnej nocy w klubie chłopców i dziewcząt Wielkiej Nashua w grudniu 2017 r. Dushimimana zauważył mężczyznę z tyłu pokoju, który naprawiał rowery.

To John Burkitt, współzałożyciel Gate City Co-op, lokalnej organizacji, która naprawiała i produkowała rowery dla potrzebujących. Dushimimana obserwował, jak Burkitt płynnie pracuje na rowerze, rozumiejąc cel każdej części i podzespołu, i rozwiązując bieżące problemy.

Burkitt zauważył jego uwagę i obaj rozpoczęli rozmowę. Burkitt szybko zaoferował Dushimimanie szansę na noce w otwartym sklepie w spółdzielni.

Duszimimana chętnie przyjął ofertę i pojawił się ze swoim wiernym młotem i śrubokrętem. Burkitt wiedział, że Dushimimana ma pasję; potrzebował tylko wiedzy - a może kilku innych narzędzi.

„To była największa rzecz, jaką musieliśmy mu przedstawić: narzędzia właściwe dla motocykli” - mówi Burkitt. „Ułatwiło to pracę i spowodowało znacznie mniejsze uszkodzenia motocykli”.

Dushimimana po raz pierwszy przybył do USA w 2015 r. Po prawie 13 latach dorastania w obozie dla uchodźców w Rwandzie.

Pat Heine

To, czego Duszimimana brakowało w narzędziach, nadrobił zapał do nauki, przyjmując wszystko, co mógł w każdy poniedziałek wieczorem. Jeździł tam swoim własnym motocyklem i pracował z mechanikami, aby robić „Frankenbikes” z różnych części innych motocykli.

Za każdym razem, gdy szedł, miał więcej pytań. Z każdym zapytaniem tym bardziej rosła jego fascynacja.

„Byłem pod takim wrażeniem pracy (Burkitta), że obiecałem sobie, że będę z nim współpracował za każdym razem”, mówi Dushimimana. „Nadal przychodziłem z pytaniami, a wraz z upływem miesięcy po prostu naprawiałem, naprawiałem i naprawiałem, i stawałem się coraz lepszy, a po pewnym czasie czułem się całkiem dobrze z rowerami”.

Przez sześć miesięcy udowodnił, że jest wydajnym pracownikiem, którego popęd rzadko widuje się u dzieci w jego wieku, co zauważyli również inni pracownicy Kooperacji. Kiedy więc wyraził zainteresowanie zabraniem swoich talentów do sklepu rowerowego, pracownicy napisali kilka listów polecających i odesłali je do lokalnego sklepu rowerowego Goodale.

powiązane historie Nazir Jaser Cycling Syryjski uchodźca znajduje sanktuarium na rowerze teaching child to ride bike Jak nauczyć dziecko jeździć

Wiceprezes sklepu, Ron Bingham, przyprowadził go na rozmowę i, zauważając jego popęd, zatrudnił go na 40 tygodni na nadchodzące lato. Dushimimana miał motywację, ale wciąż miał wiele do nauczenia się.

„Wiele osób myśli, że są mechanikami rowerowymi, dopóki nie zdadzą sobie sprawy, że tak nie jest, i dowiadują się o tym w sklepie, jeśli nie przeszli szkolenia”, mówi Bingham. „Ale Faustin miał właśnie tę wolę nauki i nienaganną etykę pracy. Wziąłem go pod swoje skrzydła i pracowałem z nim. Tego lata obróciliśmy wiele kluczy. ”

Dzieciak wciąż nie miał skrzynki z narzędziami, więc Bingham pożyczył mu jedną z narzędziami, których używałby codziennie w sklepie. Dushimimana nie mógł w to uwierzyć. Troszczył się o te narzędzia, jakby były jego dzieckiem - inne niż wiązanie skrzynki narzędziowej z przodu roweru wiązką sznurków.

„Wszędzie chował ten zestaw narzędzi” - mówi Bingham.

Pod skrzydłem Binghama Dushimimana spędził jak najwięcej czasu pracując tego lata. Nauczył się robić takie ulepszenia, ulepszenia i naprawy, głównie na starszych motocyklach z lat 60., 70. i 80. Obserwował także profesjonalnych mechaników, sztuczki, wskazówki i narzędzia, które pozwolą mu lepiej handlować.

„Nie znam wielu 16-latków pracujących ponad 40 godzin tygodniowo w lecie”, mówi Bingham. „Większość nie chce pracować. Rodzice chcą, żeby pracowali. On jest na odwrót. Jest zdenerwowany, gdy nie dostaje 40 godzin tygodniowo, więc trzymamy go trzy dni w tygodniu przez cały rok, aby przekazywać mu wiedzę. ”

W ciągu roku zmienił śrubokręt i młot w prawdziwą pracę w sklepie rowerowym, zarabiając wystarczająco dużo, aby kupić sobie samochód, którym jeździ do iz pracy i szkoły w ciężkie zimy w New Hampshire.

„Jeśli istnieje amerykański sen, na który można wskazać, to on” - mówi Burkitt. „Oto dzieciak, który nie miał od czego zacząć, i dokonał niesamowitych rzeczy”.

Przed pracą w Goodale's i Co-op jedynymi narzędziami Dushimimany był śrubokręt i młotek.

Pat Heine

Łatwo zapomnieć, że Dushimimana jest jeszcze młodszym uczniem w swojej szkole. Podczas gdy jego starszy brat poszedł na studia rok temu, Dushimimana wciąż nie jest pewien, czy chce pójść tą drogą. Karierę rozważa jako mechanik rowerowy.

Decyzja zależy przede wszystkim od tego, co może zaoferować jemu i jego rodzinie lepsze życie. Biorąc pod uwagę jego historię, nie chce, by znów cierpieli. Ale wciąż ma czas i planuje podjąć decyzję. Bez względu na to, co zdecyduje, ma jeden pomysł, który siedzi z przodu i pośrodku głowy, o którym wie, że nigdy nie zniknie.

„Nie jestem pewien, co chcę robić”, mówi Dushimimana. „Wiem, że chcę dowiedzieć się więcej o rowerach. To mogą być moje kariery, ale staram się nauczyć trochę więcej. Może to z czasem poprawi życie, ale podejmę decyzję, kiedy będę musiał. ”