Jak kolarstwo górskie pomogło Bonnie McDonald poradzić sobie ze śmiercią swojego narzeczonego
Kultura

Jak kolarstwo górskie pomogło Bonnie McDonald poradzić sobie ze śmiercią swojego narzeczonego

Wideo: To była najtragiczniejsza katastrofa lotnicza na świecie [Katastrofa w przestworzach] (Wrzesień 2020).

Anonim

Zanim Bonnie dotarła do Kolorado, Will był już poddany kremacji.

Telefon przyszedł od jej starszego brata, Scotta. Była w środku Cape Cod, podczas weekendu z mamą i siostrą, a kiedy podniosła słuchawkę, Scott powiedział: „Gdzie jesteś?” I wiedziała, że ​​coś jest nie tak. Według jej szacunków płakała bez przerwy przez 72 godziny. Nie mogła jeść. Nie mogła pić. Nie spała Zwymiotowała. Miała biegunkę. „Twoje wnętrzności buntują się przeciwko temu, co właśnie usłyszałeś” - mówi teraz, myśląc o tamtym czasie.

Koroner hrabstwa Gunnison był życzliwym starszym mężczyzną, który nosił kowbojski kapelusz. Eskortował Bonnie oraz ojca Willa, Gary'ego i młodszego brata, Johna, do pustego pokoju ze stołem pośrodku. Na stole siedział czarny plastikowy karton z napisem „William D. Olson”, schludnym, pochylonym drukiem. Na wierzchu leżał portfel Willa. Obok hełm Hola i jego CamelBak. W mgnieniu oka dotarło do niej: to wszystko, co mi zostało.

Od lewej: Will Olson w Fruita, Kolorado; w Crested Butte na urodziny; i jazda poza Phoenix w 2013 roku.

kurtuazja

Wiadomości ogólnie opisywały śmierć Willa Olsona jako dziwaczny wypadek. Czterdzieści lat był zawodowym jeźdźcem, a odcinek trasy, na którym rozbił się podczas Big Mountain Enduro Crested Butte 1 sierpnia 2015 r., Był gładki i łagodny. Zmarł z powodu traumatycznego urazu klatki piersiowej. Nie było świadków katastrofy. Pierwsi zawodnicy, którzy natknęli się na Will, wykonywali resuscytację i usta-usta przez około 25 minut, aż EMT i ratownicy medyczni dotarli na odległe tereny backcountry. Ale lekarze później powiedzieli rodzinie Olsona, że ​​prawdopodobnie zniknął w ciągu pierwszych kilku minut.

Jego śmierć również dała wiadomość, ponieważ była to pierwsza w enduro popularna dyscyplina wyścigów kolarstwa górskiego, w której uczestnicy mierzą czas na długie, techniczne, a przede wszystkim zjazdy pomiędzy nieudanymi „transferami” pedałowania. Zawodnicy wiedzieli, że to ryzykowne, że może złamać kości, a nawet doznać poważniejszych obrażeń. Ale nikt nie oczekiwał, że ktoś umrze.

Will był stosunkowo nowy na scenie wyścigów enduro w Kolorado, ale był lubiany i szanowany. Przyjaciele i rodzina opisali go jako spokojnego, skromnego „jeźdźca duszy”, który był szalenie szybki i posiadał Strava KOM na całym swoim rodzinnym szlaku w Dolinie Vail, ale nie był typem, który mógłby się chwalić jego atletyzmem. Olson prowadził wysoce konkurencyjną kategorię Vet Expert Men / 30 + w serii Big Mountain Enduro, kiedy rozbił się. Dzień po katastrofie ponad 200 kolarzy i jeźdźców złożyło hołd Willowi na szlakach w Crested Butte. Niektórzy zawodnicy założyli także GoFundMe dla rodziny Willa, która zebrała prawie 24 000 $. Seria wycofała swój numer wyścigu, 139.

Były też inne szczegóły, które spowodowały, że śmierć Willa była szczególnie tragiczna: że zaledwie trzy tygodnie dzieli go od przeprowadzki do Burlington w stanie Vermont, aby rozpocząć nowy rozdział życia ze swoją dziewczyną, Bonnie McDonald, po pięciu latach randek i dwóch latach długi dystans. Że on i Bonnie, która miała wtedy 38 lat i mieszkała w Bostonie, w kwietniu wyłożyli sobie, jak wyszła, i spędzili kilka tygodni na pożegnalnej wycieczce, biwakowaniu i jeździe z przyjaciółmi przed wyjazdem do Vermont. Na 10 dni przed tym, jak się rozbił, wybrali pierścionek zaręczynowy. Że po prostu chciał zostać w Kolorado wystarczająco długo, aby zrobić jeszcze jeden wyścig: Crested Butte.

Bonnie i Will tak wiele dzielili. Obaj byli długoletnimi mieszkańcami Doliny Vail, obaj byli prawdziwymi góralami. Will dorastał jako drugi z trzech braci w społeczności leśnej Scappoose w stanie Oregon (7000 mieszkańców), a dzieciństwo spędził na zwiedzaniu bujnej, gęstej lasów otaczających rodzinną farmę, rowerem górskim i polnym. Kiedy Will po raz pierwszy przeniósł się do Vail na snowboard i rower górski we wczesnych latach 20., mieszkał w zrujnowanej kabinie na zboczu góry bez bieżącej wody i prądu.

Bonnie była również dzieckiem w średnim wieku, dorastającym na przedmieściach Bostonu, i była wystarczająco wysportowana, aby grać w piłkę nożną w Saint Anselm College w New Hampshire. Odkryła swoją miłość do gór latem po ukończeniu pierwszego roku studiów, kiedy pracowała w Parku Narodowym Acadia. Po studiach Bonnie doszła do wniosku, że jeśli lubiłaby te góry, wolałaby większe i sama przeniosła się do Doliny Vail. Była uzależniona: w ciągu roku zwerbowała swojego starszego brata, Scotta, do wyjścia. Kupili razem kawiarnię, w której pracowała Bonnie. W Kolorado Bonnie odkryła narciarstwo pozatrasowe. Uczyła jogi. Wspięła się tak bardzo, że jej plecy zaczęły wyglądać „jak lodówka”. I znalazła swoją pasję: kolarstwo górskie.

Mimo że mieszkali w tej samej małej społeczności, oboje spotkali się dopiero w 2010 roku, podczas biwakowania i jazdy konnej z przyjaciółmi w Crested Butte. Will niedawno się rozwiódł, ale Bonnie o tym nie wiedziała. Po prostu pomyślała, że ​​cichy facet o brązowych oczach, który odsuwał się na bok, gdy grupa szykowała się do jazdy, był całkiem słodki. I kiedy zobaczyła Willa, który był drobnym 5'9 "i ważyła 140 funtów, zrzuciła wszystkich na pierwszą wspinaczkę, Bonnie zwróciła się do swojej najlepszej przyjaciółki Amber i powiedziała:„ Myślę, że się z nim umówię. ”Z jego strony, Z pewnością zauważyła kobietę z kasztanowymi lokami i uśmiechem, który rozjaśnił jej całą twarz: była szczupła, ale dobrze umięśniona, jak tancerz - ale co najbardziej imponujące, miała odważny styl jazdy po jeździe Następnym razem, gdy się spotkali, Bonnie wykrzyczała swój numer telefonu Willowi w połowie drogi. Nie pamiętał pierwszych trzech cyfr, więc wybrał każdy możliwy lokalny prefiks w Dolinie Vail, dopóki jej nie odebrała.

Will i Bonnie w 2014 r .; na wycieczce w Hood River w stanie Oregon; i podczas jednej z pierwszych wspólnych wypraw rowerowych w Moab.

Kurtuazja

Związek rozkwitł szybko i naturalnie. Kochali jazdę na nartach i snowboardzie, biwakowanie z przyjaciółmi i oczywiście kolarstwo górskie. Odbyli przygody w czarnej Toyocie Tacoma Willa, rowerach i sprzęcie kempingowym w łóżku, nogach Bonnie na desce rozdzielczej. Jadąc z Willem, Bonnie stała się jeszcze silniejszym rowerzystą. W grupach Bonnie była szampanką, która pracowała w pokoju, podczas gdy Will był bardziej powściągliwy, obserwując i uśmiechając się do swoich wybryków. Ale niewątpliwie wydobywali się nawzajem ze swoich zabawnych natur, zanurzając się w alpejskich jeziorach i basenach, rzadko walcząc.

Nawet kiedy Bonnie zdecydowała, że ​​po 13 latach w Dolinie Vail chce wrócić do Bostonu, być bliżej rodziny i wykorzystać tytuł magistra, nad którym pracowała, Will wspierał ją. Chciał zostać w Kolorado, ale obiecał, że pójdzie za nią, jeśli się jej spodoba. Daleki dystans nie zawsze był łatwy. Rozdzielili się dwa razy, ale nie trwało to dłużej niż kilka tygodni. Rozmawiali każdego ranka - alarm Will'a włączy się o 5:30, a on zadzwoni do Bonnie w drodze do pracy. Wysyłali kartki na święta i urodziny. Odwiedzali się tak często „powinniśmy mieć JetBlue”, mówi Bonnie.

W kwietniu, zaledwie kilka miesięcy przed śmiercią Willa, udali się do Parku Narodowego Acadia. To byłby ich ostatni wspólny wyjazd. Poszli na wędrówki, wymknęli się ze szlaku, by uprawiać seks, i śmiali się jak nastolatki, kiedy prawie zostali złapani. Strzelali do piwa w pokoju hotelowym - pomysł Willa - ale obaj byli tak źli, że spryskali łazienkę PBR. Podczas kolacji, gdy para przy sąsiednim stole zobaczyła Bonnie w białej sukience i zapytała, czy właśnie się pobrali, odpowiedzieli „tak” i doili bezpłatne napoje.

Tej nocy, kiedy się dowiedziała, Bonnie leżała w łóżku niezdolna do snu, powtarzając w myślach nie do pomyślenia: Will nie żyje. Will nie żyje. Will nie żyje. Jak cokolwiek może być znowu w porządku?

Benjamin Rasmussen

Bonnie rozważała pójście do kościoła. Próbowała udać się do doradcy ds. Żalu. Mieszkając w miasteczku narciarskim w Kolorado, z kulturą silnej niezależności, bardzo dobrze odwzorowała tę nieugiętą osobowość i oszukała doradcę, matronkę, która „ukończyła ją” po zaledwie trzech sesjach. „Myślę, że świetnie sobie z tym radzisz” - wytrysnęła, a Bonnie pomyślała: masz dyplom?

W końcu Bonnie poszła zobaczyć medium. Nie jest typem, który szuka czegoś, co nazywa „zwiewnymi kryształowymi damami z bajki”, ale medium polecili jej zachodni lekarze i rozpaczliwie szukała odpowiedzi.

Medium mogło „rozmawiać” z Willem i faktycznie zaczęło to robić niemal natychmiast, gdy ona i Bonnie wciąż szli do swojego biura. Bonnie słyszała tylko rozmowę medium, a Will wydawał się mieć wiele do powiedzenia, co połączyło się w nieco zabawny, teatralny efekt, gdy medium zareagowało rzeczowo na naleganie z pozornie natarczywym zaporem kogoś, kto nie był tam: „Okej, okej, rozumiem, idziemy do drzwi.” „Możesz po prostu iść do kart?” (pauza). „Cóż, ponieważ czytam karty.” Bonnie poszła do średnia ze zdrowym sceptycyzmem i na początku nie była pewna, co sądzić o tym zachowaniu - śmiała się i płakała jednocześnie. Ale medium znało zbyt wiele szczegółów, by się z nich śmiać: wiedziała, że ​​Bonnie szukała jego zegarka, i w pewnym momencie powiedziała Bonnie, że kłopoty z ciężarówką Willa nie polegały na hamowaniu, jak podejrzewała Bonnie, ale na błocie. (I oto, kiedy Bonnie później zabrała ciężarówkę do mechanika, powiedział: „Twoje hamulce są w porządku, ale cholera, masz pod nimi dużo błota”).

Co ważniejsze, medium wyjaśniło Bonnie jej pogląd na życie i śmierć: że kiedy się rodzimy, wszyscy dostajemy kontrakt. A kiedy ten kontrakt dobiegnie końca, otrzymujemy te możliwości - nazywała je oknami - na odejście. Will miał dobre okno i wziął je. Gdyby tego nie zrobił, niedługo potem miałoby to być coś innego - na przykład katastrofa lotnicza lub wypadek samochodowy. Medium powiedziało, że Will podjął decyzję o szybkim odejściu, że starał się powiedzieć swoim pierwszemu respondentowi, że to w porządku, że nie musieli nad nim tak długo pracować.

To medium pomogło również Bonnie zrozumieć koncepcję, że energie, które miały być razem, będą się ze sobą ciągle łączyć. W jednym życiu może być tak jak matka i dziecko, w innym może być nauczycielem i uczniem lub mężem i żoną. Że Will gdzieś tam jeszcze był; że on po prostu nie przestał istnieć, aby pewnego dnia mogła ponownie połączyć się z jego energią - te myśli pocieszały Bonnie.

Ludzie szukają tych rzeczy, oczywiście, kiedy ludzie bliscy mijają: znaki i połączenia, które mogą pomóc stworzyć sens z bezsensownej tragedii. Nawet Bonnie, ze swoją praktycznością w Nowej Anglii, uznaje to i nie do końca reklamuje, że poszła na medium. Ale to spotkanie było tylko jednym przykładem z serii wydarzeń, które miały miejsce po śmierci Willa, które nawet dla zewnętrznego obserwatora budzą silne poczucie mistyki. Osoba duchowa może nazywać je cudami.

Ale w ich sercu były prezentami.

Benjamin Rasmussen

Pierwszym prezentem był rower.

Dwa dni po śmierci Will jego najlepszy przyjaciel, Mike Pastore, zadzwonił do Bonnie. Po raz pierwszy rozmawiali od czasu śmierci Willa, a on szlochał przez telefon. „Czy wiesz, co ma dla ciebie Will?” Zapytał, chociaż wiedział, że ona nie.

Bonnie słuchała z niedowierzaniem, gdy Mike powiedział jej, że zaledwie tydzień przed wypadkiem Will kupił jej rower. Mike pomógł mu to wybrać: Carbon Specialized Rhyme, nowy damski rower all-mountain. To miała być niespodzianka.

Zarówno Mike, jak i Bonnie już płakali, ale po usłyszeniu tej wiadomości „natychmiast przeszła z poziomu 10 na poziom 15 pod względem emocji”, wspomina. Bonnie i Will nie kupowali sobie prezentów - zawsze woleli zamiast tego wydawać pieniądze na wycieczki. Dlaczego miałby nagle kupić jej tak duży, drogi prezent - nie wspominając już o tygodniu przed śmiercią?

Nowy rower Bonnie przyjechał w połowie września. Przyjaciel Willa, Shannon, zbudował go dla niej za pomocą narzędzi Willa. Był błyszczący, idealny, najładniejszy rower, jaki kiedykolwiek miała.

Ale jej pierwsze przejażdżki były okropne. Zabrała swój nowy rower na kempingową wycieczkę z przyjaciółmi w Moab w stanie Utah. Czuła się, jakby nie mogła wybrać linii bez kierującego nią koła Willa. Kradła się w kółko.

W rzeczywistości miała wrażenie, że nie pamięta, jak zrobić cokolwiek bez Willa. Na kempingu nie pamiętała, jak rozłupywać drewno, rozpalać ogień i robić wszystkie rzeczy, które robił Will. Wszyscy jej przyjaciele mieli partnerów. Bonnie była otoczona ludźmi, ale czuła się taka samotna.

Jej przyjaciele wyjechali kilka dni później, a Bonnie została sama na pustyni. Zbierz swoje gówno, powiedziała sobie. Jeździłeś na rowerach przed Willem, jeździłeś na kempingu przed Willem. Nadal była tą samą, bardzo niezależną kobietą, która przeprowadziła się sama do Vail; która rozwaliła narty na kolana i zjechała na dno góry, zaciskając zęby przez ból.

Bonnie rozpaliła ogień tej nocy, przygotowała sobie jedzenie na kuchence. Następnego dnia pojechała na przejażdżkę i nie upaść. Gdy pokonywała przeszkody na rowerze, przyszło jej do głowy, że może gdyby mogła nauczyć się jeździć, mogłaby jakoś sobie poradzić z żalem.

Oczywiście, że tak nie działało.

Benjamin Rasmussen

Drugim prezentem był pierścionek.

Dziesięć dni przed śmiercią Willa Bonnie i Will wybrali pierścionek zaręczynowy podczas wakacji z rodziną Willa w Hood River w stanie Oregon. To było piękne: nieoszlifowany szary diament w kształcie łzy, zamknięty w młotkowanym żółtym złocie. Tego dnia nie kupili - Will chciał jej się odpowiednio oświadczyć. Ale zawroty głowy opuszczały sklep, trzymając się za ręce.

Po śmierci Willa sklep wysłał mu e-maila z pytaniem, czy jest gotowy do podjęcia kolejnych kroków. Bonnie poinformowała ich, że Will przeszedł. Kiedy wróciła do Oregonu na drugą nabożeństwo żałobne, rodzina Willa zabrała ją do sklepu jubilerskiego. Tam właściciele sklepu i jego rodzina zaskoczyli ją pierścionkiem. Sklep i rodzina Willa podzielili koszty. „Pomyśleliśmy, że powinna go mieć”, mówi Gary Olson, ojciec Willa.

Trzeci prezent był mniej oczywisty.

Niedługo po śmierci Will Bonnie utworzyła konto Pinkbike pod nazwą użytkownika WillsGirl. Wysłała wiadomość, dziękując wszystkim za świętowanie Will. Wśród odpowiedzi znalazła się wiadomość od kobiety o imieniu Heidi Dohse.

Heidi powiedziała Bonnie, że ona i jej przyjaciel, zawodnik wyścigowy o imieniu Flynn George, również ścigali się w Crested Butte i byli w grupie, która pomagała Willowi w nagłych wypadkach. Heidi i Flynn byli świadkami trudności logistycznych związanych z odległym położeniem zaplecza wyścigu i byli głęboko pod wrażeniem tego doświadczenia. Następnie zaczęli rozmawiać o tym, jak można poprawić reakcję ratunkową.

Bonnie, Heidi i Flynn spotkali się po raz pierwszy na Big Mountain Enduro w Winter Park, około miesiąc po śmierci Will. Heidi i Flynn przedstawili zalążek pomysłu, zainspirowany katastrofą Willa: organizację, która zapewni szkolenia kierowców i organizatorów wyścigów z zakresu pierwszej pomocy. Bonnie natychmiast wiedziała, że ​​jest w środku. Jak mogła pomóc?

W ciągu następnych sześciu miesięcy powstała Backcountry Lifeline. Bonnie przeprowadziła się do domu Heidi w Boulder w styczniu 2016 r., A wraz z Flynnem opracowali deklaracje misji i plany. Bonnie wzięła około 10 000 $, które pozostały z GoFundMe Willa, i zainwestowała je w nowo powstałą firmę. Organizatorzy Big Mountain Enduro przedstawili je tak znanym sponsorom, jak Yeti Cycles i Smith, którzy dołączyli się entuzjastycznie. Backcountry Lifeline uruchomiła swoją pierwszą klinikę w kwietniu 2016 r.

Podczas pobytu u Heidi Bonnie dostała e-mail od lekarza z Crested Butte. W Bostonie Bonnie zarządzała usługami biznesowymi dla lekarzy. Lekarz usłyszał jej historię i zaproponował Bonnie pracę. Zasadniczo, e-mail mówi, przyjdź pracować dla mnie, tyle, ile chcesz. Lekarz prowadził słoneczne, jednopokojowe mieszkanie z dużymi oknami i tarasem nad jej biurem. Gdyby Bonnie się podobało, mogłaby tam mieszkać za przyzwoitą cenę.

Czas nie mógłby być bardziej idealny. Nawet przy Linii Życia Backcountry Bonnie czuła się beztrosko - bez partnera, bez domu, bez pracy. Kiedy dostała wiadomość e-mail, wydawało się, że to kolejny przypadek kosmicznej interwencji, którą poczuła po śmierci Willa, że ​​przeprowadzi się do miejsca, w którym ona i Will spotkali się po raz pierwszy, i do miejsca, w którym przeszedł.

W marcu 2016 r., Prawie osiem miesięcy po śmierci Willa, Bonnie przeprowadziła się do Crested Butte, aw malowniczym miasteczku narciarskim zaczęła budować nowe życie. Dzięki swojej nowej firmie i wiadomościom o Willu Bonnie nagle znalazła się w objęciach większej społeczności rowerzystów górskich, która była dla niej nowa. „Will i ja jechaliśmy, ale byliśmy głównie jeźdźcami rekreacyjnymi” - wyjaśniła. „Crested Butte to dopiero jego piąty wyścig.” Teraz Bonnie była zapraszana na imprezy rowerowe na całym świecie i wszędzie, gdzie się udała, spotkała się z ciepłym przyjęciem. „Wszyscy mówili:„ Słyszałem o tobie, przepraszam, kocham to, co robisz, jedźmy ”- mówi. Zaprzyjaźniła się z organizatorami Big Mountain Enduro i EWS. Uczyła pierwszej pomocy zawodników w całym kraju, w tym zawodowców takich jak Richie Rude i zespół fabryczny Yeti.

Gdy Bonnie mówiła więcej o tym doświadczeniu, zaczęła używać terminu „otwieranie serca” zamiast łamania serca. „Nigdy nie wiedziałam, że moje serce może poczuć tak wielką stratę i tyle miłości” - mówi. „Nigdy nie wiedziałem, że moje serce ma taką pojemność”.

Bonnie jeździ na rowerze, który dał jej Will w Fruita w stanie Kolorado (po lewej) i Moab w stanie Utah.

kurtuazja

Niewiarygodnie, niezrozumiale, Bonnie zgubiła pierścionek.

Nie wie, jak to się mogło stać. Była na wycieczce konnej w Moab. Ostrożnie włożyła go do kieszeni w celu przechowywania. Ale później, kiedy spojrzała, zniknęło. Była zdruzgotana. W trzyletnią rocznicę śmierci Willa udzieliła wywiadu podcastu na temat Backcountry Lifeline, a ankieter powiedział, że ten pierścień musi być twoją najcenniejszą własnością, musisz go nosić każdego dnia. Wstydziła się tak bardzo, że skłamała i nie powiedziała ankieterowi, że go zgubiła.

Później tego samego dnia zdecydowała, że ​​musi go zastąpić. Była gotowa wydać na to 5000 dolarów. Bonnie wysłała e-mail do producenta pierścieni, kobiety o imieniu Margery Hirschey. Wyjaśniła, co się stało z pierścieniem i zapytała, czy Margery może zrobić z niej kolejny.

W Święto Pracy w 2018 roku, dokładnie trzy lata od dnia, w którym rodzina Willa podarowała jej oryginalny pierścionek, Bonnie dostała paczkę. Był w nim nowy pierścionek i odręczna notatka Margery: „Ten pierścionek to prezent. Jestem zaszczycony, że mogę być częścią tej historii. Bonnie przerwała szloch.

Pisarka Joan Didion, która niespodziewanie straciła zarówno męża, jak i córkę w niecałe dwa lata, napisała, że ​​pogrążeni w żałobie mają do nich pewne spojrzenie: „wyjątkowo wrażliwy, nagi, otwarty”. Spotkanie z Bonnie McDonald oznacza rozpoznanie tego spojrzenia w jej szerokich, bursztynowych oczach, aby zobaczyć, jak błyszczy za jej zakaźnym uśmiechem i żartami, które z wdziękiem stosuje w odpowiednim momencie rozmowy, kiedy cała rozmowa o żalu stała się zbyt ciężka i duszna. (To oczywiście z korzyścią dla słuchacza. Bonnie zbyt dobrze zna stałą obecność żalu).

W miesiącach i latach po śmierci Willa Bonnie dowiedziała się, jak mało ona i większość innych ludzi rozumiała żal. Ktoś powiedział jej, że jest młoda i atrakcyjna, że ​​znajdzie kogoś innego, zupełnie nie rozumiejąc, że nie chce kogoś innego, ona chce Willa. Ludzie zakładali, że z czasem się zagoi. Po pierwszym roku zostawili ją bardziej na własne urządzenia. I przybrała odważną twarz i starała się skupić na pozytywach. W swoich postach na Facebooku celebrowała Willa i czas, jaki spędzili razem; wyraziła wdzięczność za całą życzliwość, piękno. Ale nie napisała, że ​​w niektóre noce, kiedy zrobiło się naprawdę źle, nadal trzymała jego zdjęcie i płakała, głaszcząc je, próbując sobie przypomnieć, jak się czuła jego skóra, błagając zdjęcie: „Po prostu wróć”. Nie napisała o tym, jak czasami czuł się zły - zły na okoliczności, zły na Willa za odejście, nawet zły na jazdę na rowerze, rzecz, która ich zgromadziła, źródło otaczającej ją społeczności, ale także rzecz, która zabrała mu ją.

Bonnie nauczyła się miażdżącej izolacji wyjątkowości żalu. Kiedy ktoś powiedział: „Wiem, jak się czujesz, straciłem wuja”, pomyślała. Czy planujesz poślubić wuja? Lub gdyby usłyszała, że ​​ktoś stracił partnera na raka, byłaby zazdrosna o to, że przynajmniej mogli spędzić razem czas i pożegnać się. Czuła się okropnie, myśląc o tym. Nigdy nie chciałaby widzieć, że tak cierpi. Ale żeby go jeszcze raz przytulić, pocałować, powiedzieć wszystko, co chciała powiedzieć - oddałaby za to wszystko.

W ciągu trzech lat od śmierci Willa Bonnie poczuła, że ​​pociągają ją przyjaciele i rodzina Willa, a także inni, którzy go kochają i pamiętają. Regularnie rozmawia przez telefon z Mikiem Pastore; odwiedza Gary'ego Olsona, ojca Willa, w Oregonie. A kiedy wszyscy są razem, kiedy Bonnie jest z rodziną Willa lub jego przyjaciółmi, i wymieniają się historiami, śmieją się i naśladują Willa - ten zabawny głos, który wydał, jak cudownie był zepsuty lub jak bardzo nienawidził tańczyć wesela, aż w końcu nauczył się, oglądając filmy na YouTube - prawie tak, jakby tam był.

Bonnie się umawiała, ale nic poważnego. Zeszłego lata, w dniu swoich 41. urodzin, jej chłopak w tym czasie - menedżer w lokalnym sklepie rowerowym, który miał miłe oczy, które zmarszczyły się na krawędziach, ilekroć się uśmiechał, i robił to, gdy na nią patrzył - przesłał miłosną wiadomość o niej na Facebooku. Jej pierwszą myślą było, że nie jestem jeszcze gotowy na publiczne deklaracje. A potem: rodzina Willa i przyjaciele mogą to zobaczyć.

Bonnie nie wie, kiedy będzie gotowa, kiedy przestanie mieć ochotę umówić się z kimkolwiek poza Willem. W najciemniejszych chwilach zastanawia się, czy kiedykolwiek będzie gotowa. Oczywiście chce towarzystwa w swoim życiu i wie, że prawdopodobnie będzie miała. Ale jeśli chodzi o zakochanie, to naprawdę zakochanie, zastanawia się, czy może ten statek płynął z Willem.

Może już ją zastrzelono.

Mike Pastore (z lewej) i Will na wyścigu BME; jeźdźcy przybywają na nabożeństwo żałobne Willa; Miejsce katastrofy Willa.

kurtuazja

Jeśli jedziesz szlakiem 400 poza Crested Butte, w kierunku Gwiezdnej Przełęczy, miejsce katastrofy Willa Olsona pojawi się nagle. Cztery stuletnie sosny stoją na straży pośród alpejskiej łąki. Sznur kolorowych tybetańskich flag modlitewnych wisi między nimi. Na największym drzewie tablica wykonana z sześciu zazębiających się łańcuchów brzmi: „W miłosnej pamięci o Willu The Thrill” Olson. Gwiezdny szczyt wznosi się w oddali.

To dzikie, piękne miejsce do odpoczynku. Bonnie zawiezie mnie tutaj ciężarówką Willa po nierównej, polnej drodze, zręcznie manewrując nad gigantycznymi głazami i obok dziur głębokich jak baseny dla dzieci, przecinając dwa szybko płynące strumienie. Nawet po tym wszystkim wędrujemy prawie godzinę, aby dostać się na stronę.

Bonnie była tu może kilkanaście razy. Próbowała odtworzyć scenę. Leży na ziemi w różnych miejscach na szlaku i poza nim, spoglądając w górę na światło przesączające się przez drzewa, zastanawiając się, czy to właśnie zobaczył Will w ostatnich chwilach. Próbowała wyśledzić, co mógł trafić - czy to był ten skromny przypływ korzenia? Czy to był ten kamień? Czy uderzył w to drzewo, a potem odskoczył? Potem myśli: Dlaczego to w ogóle ma znaczenie? Will nie żyje.

Jest jesień i już jest chłodno. Chmury się rozdzieliły, a słońce dramatycznie je oświetla. Bonnie klęka na ziemi, by otworzyć plecak. „Zawsze mam przy sobie popiół” - mówi. Wyciąga aksamitny woreczek ze sznurkiem w rodzaju biżuterii, a następnie mini torebkę ziptop pełną szarobiałych popiołów. Podaje mi torbę, a ja wlewam mały stos do mojej dłoni. Oczekuję, że będą lekkie i dobrze, podobnie jak to, co pozostało po ognisku. Zamiast tego popiół wydaje się białym piaskiem z najgrubszej plaży, drobnymi fragmentami kości jak kawałki skorupy i koralowca. Podążam tropem Bonnie, z miłością posypując prochy Willa Olsona na ziemi. Kiedy skończymy, moja dłoń jest nadal pokryta suchym, kredowym pyłem. Walczę z naturalną chęcią otarcia dłoni o siebie i zamiast tego robię jedyne, co wydaje się właściwe. Opieram dłoń na sercu. Trzymam go tam, dopóki kurz nie zniknie, ślady po mojej bufiastej kurtce, na etui na aparat.

Popioły wciąż żyją w czarnym plastikowym pudełku, tym, które z napisem „William D. Olson” jest napisane kursywą, umieszczonym na lodówce Bonnie. W niektóre noce, kiedy za bardzo tęskni za Willem, śpi z nimi. Dlaczego nie włożysz ich w coś wygodniejszego, zapytał kiedyś przyjaciel. „Lubię czuć ostre krawędzie” - powiedziała Bonnie.

Pewnej nocy zeszłej jesieni Bonnie ciężko rozmawiała ze swoim chłopakiem, kierownikiem sklepu rowerowego. Po tym jak wyszedł, wzięła pudełko popiołu ze szczytu lodówki i przyniosła je ze sobą do łóżka. Leżała zwinięta w kłębek wokół pudełka, w tym jasnym mieszkaniu z jedną sypialnią i dużymi oknami, tym, które przyszło z pracą w górach, która przyszła do niej jako droga naprzód, kiedy najbardziej jej potrzebowała .

Wokół niej, wiszące na ścianach, przytrzymywane magnesami do lodówki, były zdjęcia, przebłyski jej obecnego życia obok jej starego: Oto Bonnie i Will uśmiechają się do siebie na przyjęciu wigilijnym, kiedy poleciała do Kolorado i zaskoczona z fantazyjnie nową koszulą i krawatem do noszenia. Oto Bonnie, od stóp do głów z siostrzeńcem, który tak szybko dorasta. Oto ona podczas tej żałosnej fazy krótkich włosów sprzed kilku lat, pozując z Willem do selfie w swoich kaskach szlakowych. Oto ona siedzi na tylnym siedzeniu samochodu podczas podróży samochodem, obok bliskiego przyjaciela Willa, którego poznała dopiero po jego śmierci, który robi nieopisane rzeczy z lalką Barbie. Obok niego Bonnie się śmieje.

Oto jej rower oparty o ścianę w swoim mieszkaniu. Lśniący, idealny rower. Ta, której nauczyła się robić spadki i wskakuje po śmierci Will, ta, która dała jej pewność, że może szarżować z piaskowcowych półek i zjeżdżać po pomieszanych ogrodach skalnych. Żałuje, że nie widzi jeźdźca, którym się stała. Żałuje, że nie widzi, jak leci. Ona też jest teraz inną osobą. Nie wierzy już złudzeniu, że wszystko w życiu jest gwarantowane. Kobieta, która nienawidziła wykazywać wrażliwości, jest teraz bardziej surowa, otwarta i szczera - mówi ludziom, o czym myśli. Mówi im, że ich kocha. Ona wie, że po prostu nigdy nie wiesz.

Oto Bonnie, śpiąca w łóżku ze skrzynką popiołu. Rano obudzi się i pójdzie do pracy w pracy, którą kocha. Za kilka dni pojedzie do Bostonu na Święto Dziękczynienia. Odbierze swoją siostrzenicę ze szkoły, zabierze ją do samochodu w ramionach, sądząc, że to samo w sobie było warte długiego lotu. Jeździ z siostrą w salonie, uprawiając „gimnastykę” tak, jak wtedy, gdy była dzieckiem, i śmiała się tak mocno, że płacze. Kilka tygodni później wróci do Vail na weekend ze swoimi dziewczynami. Bonnie będzie śnić o Willu i obudzi się, zanim wszyscy pozostali w domu. Będzie zadowolona z jego wizyty i smutna. Ale potem pojedzie na narty ze swoimi przyjaciółmi i będzie się śmiać. Ofiaruje mu to: jej uśmiechy, jej szczęście.

Pewnego dnia nie wie jeszcze, kiedy opuści Crested Butte. Nie jest pewna, gdzie się przeprowadzi - może z powrotem do Vail, może gdzieś zupełnie nowego. Ale się przeprowadzi.